Co czytać pod choinką – nowy numer (3-4/2014) Zdania w Empikach

Ponad 130 stron znakomitej lektury na Święta i Nowy Rok – to nowy numer „Zdania” który właśnie pojawił się w salonach „Empiku”.

Można niekiedy zdumiewać się, w jaki sposób pismo, teoretycznie kwartalnik, a w praktyce wychodzące co pół roku, jest w stanie utrzymywać rękę na pulsie wydarzeń, niekiedy nawet je wyprzedzając o ważne minuty? Tak jest i tym razem, bo kolejny numer „Zdania” dotyka spraw aktualnych. Jakich? O tym potem, bo przecież to nie „aktualia” są najważniejsze – najważniejsza jest kultura – kultura nasza, wasza, ich kultura i kultura tamtych z daleka, bo świat zrobił się dziś tak mały, że (chcemy czy nie chcemy) musimy się zanurzać w te najróżniejsze treści i formy, odkrywać ich piękno, brzydotę, moc i najróżniejsze, inne jeszcze, moce. Zacznijmy więc od samej góry – od noblisty, który opuścił nas z tegoroczną wiosną, ale o którym jakoś zbyt mało (ostatnio przynajmniej) w Polsce napisano.

Gabriel José de la Concordia García Márquez (ur. 6 marca 1927 w Aracataca, zm.17 kwietnia 2014 w Meksyku) – kolumbijski pisarz, dziennikarz i działacz społeczny, to postać kluczowa realizmu magicznego – literackiego nurtu, czy formuły, która nieprzypadkowo była w latach „słusznie minionych” ukochaną formułą czytających Polaków, bo to dzieła (szczególnie u Márqueza) przestrajające szarawą rzeczywistość w niezwykłe, niewyobrażalne wręcz, allotonacje.
zdanie-okladka_34-2014Nobla w dziedzinie literatury (1982) za rzeczy „w których fantazja i realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty całego kontynentu” dostał w czasach kiedy rzeczywistość (przynajmniej u nas) biegła już własną ścieżką i dziś, zagubieni w codzienności (znów, psiakrew, szarawej) wypadliśmy (na szczęście nie wszyscy) z grona „czytelników rzeczy z wyższej półki. O Márquezie piszą więc w „Zdaniu” Krzysztof Mroziewicz (z „Polityki”) i Adam Komorowski (też b. dyplomata ) rzeczy fascynujące, o których wielu z nas, miłośników (teraz pisze się „fanów”) realizmu magicznego, pojęcia nie miało! „Zdanie” stwarza więc okazję wyjątkową! W numerze żegnającym Márqueza, Stanisław Gębala żegna też ciekawym tekstem Tadeusza Różewicza, a Bolesław Faron – Juliana Kawalca. Aż przykro myśleć jak wielkie straty (i jak różne!) poniosła w tym roku polska literatura!

Teraz jednak, kilka słów o owej szarawej rzeczywistości, bo w tym numerze pisma jest jej wyjątkowo dużo. Zatem, zgodnie z logiką dziejów, wypada zacząć od tekstu Leona Podkaminera (dziś z Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Porównań Gospodarczych) o tym jak i dlaczego Polska Ludowa stała się „najsłabszym ogniwem światowego systemu socjalistycznego”, należy też przeczytać uważnie artykuł Edwarda Karolczuka o „sprzecznościach wolnorynkowej gospodarki w warunkach globalizacji” (na marginesie książki Johna Bellamy’ego Fostera i Roberta W. McChesneya „Kryzys bez końca”).

Kolejny powód do spojrzenia w odmęty (!) ekonomii to przypomnienie, pióra Marka Tabina, postaci i poglądów prof. Tadeusza Kowalika, profesora ekonomii i socjalisty w jednym, którego książka „O lepszy ład społeczno-ekonomiczny” ukazała się niedawno, dopiero w cztery lata po śmierci autora i w wiele lat po epoce, kiedy mogłaby (Czy mogła? Oto pytanie!) wpłynąć na bieg wydarzeń w naszym kraju. Tu następuje moment w którym wypada znów zwrócić się w stronę kultury wysokiej, bo właśnie o uwarunkowaniach między rozwojem ekonomicznym a kulturą mówił, w początkach tego roku na spotkaniu w Kuźnicy, prof. Jerzy Hausner. Tym, którzy jednostronnie (powiedzmy, „technokratycznie”) odebrali jego poglądy prezentowane niegdyś na krakowskim Kongresie Kultury Polskiej, odpowiada Hausner, że rzeczywiście, ekonomiści wszystkie istotne pytania sprowadzają do efektywności instrumentalnej czyli pytań typu: „za ile?”, pomijając pytania: „po co?”, nie dostrzegając, że nawet mityczny „rynek” nie może działać bez „obudowy społecznej”, której integralną częścią jest właśnie kultura. I warto wysłuchać, co rzeczywiście ma profesor do powiedzenia, a mianowicie, że „Państwo nowoczesne musi tworzyć warunki umożliwiające powstawanie różnych złożonych systemów dostarczania dóbr – wszystko jedno, czy będą to dobra kultury, świadczenia medyczne, edukacja, czy jeszcze inny obszar aktywności i funkcji rozwojowych państwa”, a to wyraziście przypomina nam, że stoi on po lewej stronie sceny (politycznej, naukowej, towarzyskiej, czy jakiejś innej).

[czytaj dalej na następnej stronie]