„Kowadło” Stowarzyszenia „Kuźnica” dla Józefa Tejchmy

[Laudacja – Józef Klasa]

Szanowne Panie, Panowie, Drodzy Przyjaciele !

Miałem szczęście, gdyż zostałem dopuszczony do wygłoszenia laudacji z okazji przyznania przez Stowarzyszenie „Kuźnica” „Kowadła” (jedynego odznaczenia Stowarzyszenia) Panu Józefowi Tejchmie.

Czynię to dużą przyjemnością i satysfakcją ze względu na szacunek i przyjaźń w stosunku do Jubilata. Nie będzie to „profesorska” laudacja, jak to zwykle w „Kuźnicy” bywa, piękna i filozoficzna. Chciałbym się podzielić swoimi opiniami na temat Józefa Tejchmy, który dzisiaj obchodzi również 86 urodziny. Sądzę, że dziesiątki lat naszej znajomości i przyjaźni dają mi taki przywilej. Przyznając Józefowi Tejchmie „Kowadło” Rada Stowarzyszenia chciała docenić i, jako lewicowa organizacja podziękować Mu, za wielostronną, zawsze lewicową działalność społeczną, polityczną i kulturalną oraz publicystyczną.

W swoim wyjątkowo aktywnym życiu z wielkim pożytkiem dla Polski i dla lewicy Tejchma sprawował liczne ważne funkcje – był m.in. przewodniczącym Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”, wicepremierem, dwukrotnie ministrem kultury, ministrem oświaty, ambasadorem w Szwajcarii i Grecji, a nade wszystko przez 12 lat był członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Uważa siebie, i słusznie, za polityka „października”. We wszystkich swoich działaniach okazał się być człowiekiem, liberalnym a także wrażliwym na problemy ludzkie. Z dużym powodzeniem udawało Mu się unikać intryg, frakcyjności politycznej, skrajnych ocen.

Tejchma pełniąc różne ważne funkcje wystrzegał się z powodzeniem wymachiwania szturmówką. Starał się prezentować liberalne zasady i nowoczesne poglądy na politykę, naukę, kulturę, ideologię a także na współpracę międzynarodową. W moim przekonaniu zawsze był bliski poglądom prezentowanym przez „Kuźnicę”, co często w „Białym Domu” było uważane za „rewizjonizm”, eurokomunizm, „brak pryncypialności”. Charakterystyczne, iż mimo bliskiej przyjaźni i współpracy z Władysławem Gomułką w 1970 roku odbył z Nim „męską rozmowę”, aby po tragicznych wydarzeniach na Wybrzeżu podał się do dymisji dla dobra Polski, aby oszczędzić dalszej kompromitacji Partii.

Kiedy Andrzej Kurz uznał, że to właśnie ja powinienem wygłosić laudację w czasie uroczystości związanych z wręczeniem Józefowi Tejchmie „Kowadła”, zadzwoniłem do jednego z najbliższych Przyjaciół Tejchmy od czasów Markowej i Łańcuta – Edwarda Szpytmy – z zapytaniem na co powinienem zwrócić szczególną uwagę w moim wystąpieniu. Edward bez wahania powiedział: „Zwróć uwagę na najwspanialszą cechę Józka – wierność korzeniom, nie tylko w sensie pochodzenia ze wsi Markowa, ale w sensie wartości, w których się tam wychował – przestrzeganie zasad, które wyniósł z domu, m.in. z gimnazjum i liceum w Łańcucie: szacunek dla rodziny, Matki i Ojca, wrażliwość na ludzkie problemy, niesprawiedliwość i krzywdę ludzką, najwyższy szacunek do pracy, lojalność w stosunku do współpracowników i Przyjaciół”. W książce „Pożegnanie z władzą” o swojej wsi – Markowej, gdzie się Tejchma urodził jako najstarszy z pięciorga rodzeństwa pisze: ”Ludzie w Markowej byli nosicielami postępu w całym okresie międzywojennym. Była tam pierwsza w Polsce Spółdzielnia Zdrowia, Kółko Rolnicze, Kasa Stefczyka, Spółdzielnia,”Społem”, Spółdzielnia Mleczarska, w dziedzinie kultury niemal od samych początków naszego wieku działał teatr ludowy, orkiestra, chór, ognisko muzyczne, biblioteka publiczna, ZMW „Wici”, który wychowywał w duchu urządzania sobie życia wspólnie i samodzielnie, bez czyjegokolwiek patronatu.