„Kowadło” Stowarzyszenia „Kuźnica” dla Józefa Tejchmy

Po wojnie w Markowej, pisze Tejchma, wybuchła cywilizacja, toczyła się jak lawina. Zapanowała gorączka zmian – elektryfikacja, wodociąg, gazociąg, nowa droga. W ciągu kilku lat powstała w Markowej cała struktura cywilizacyjna: ośrodek zdrowia, lecznica dla zwierząt, szkoła, pawilon handlowy. Wokół tych właśnie spraw rozwijała się nasza aktywność.” W takiej atmosferze kształtował się nasz dzisiejszy Jubilat. Z takimi ideami wyruszył w Polskę, aby przekształcać ją w ludową, w PRL. Działalność społeczna w Markowej, ciężka praca fizyczna – przez kilka lat był parobkiem u kmiecia, wspaniałe gimnazjum i liceum w Łańcucie, gdzie zaangażowanie w działalność publiczną było cenione prawie na równi z wynikami w nauce, odcisnęły trwałe piętno na charakterze i postawie Tejchmy. Tak szkoła życia doprowadziła Go na szczyty władzy.

Należy podkreślić, że nigdy nie rozpychał się łokciami, aby zdobyć nowe stanowisko. Kompetencje, wiedza, pracowitość i skromność, wiara w to co robi doprowadziły Go tak wysoko. Nigdy nie szukał protekcji kolesiów i nie korzystał z układów. Za czasów Gomułki – pisze Tejchma – „słowo komunizm było prawie nieobecne w języku politycznym, nie ze względów taktycznych, lecz z przekonania, że nie przylegało do polskiej rzeczywistości. Dopiero za Gierka zaczęło się licytowanie wierności komunizmowi. W żadnym z moich tekstów, które opublikowałem (kontynuuje Tejchma) nie mówiłem o sobie . Dopiero teraz, kiedy rozmnożył się antykomunistyczny warcholizm, kiedy wszystko co złe jest komunistyczne, kiedy umysłowe lenistwo i ignorancja umieszczone są w antykomunistycznym zaklęciu, miałbym ochotę powiedzieć – tak było we mnie coś z komunizmu, ale na poziomie literatury naukowej, a nie brukowej”.

Tejchma w swojej publicystyce wielokrotnie powtarza zasadę, że „wierność nie może być słuszniejsza od sprawiedliwości”, a także przestrzega polityków, że „ci co usuwają będą usunięci”, a najbardziej uniwersalną prawdą jest to, że „są przyjaźnie, które łącza i są prawdy, które dzielą”. Jako minister kultury zyskał wśród twórców szacunek, chociaż często wykonując uchwały Biura Politycznego bywał w konflikcie z nimi, ale dzięki unikaniu skrajności, agresji znajdował z nimi wspólny język. Kiedy Andrzej Wajda zaprosił Tejchmę na film „Człowiek z marmuru” wbrew opinii Olszowskiego, Grabskiego i innych członków Biura Politycznego, podjął decyzję o wprowadzeniu filmu na ekrany kin polskich. Później napisał o tym: ”Straciłem dużo, zyskałem więcej, bo jaki byłby świat i tak dziś okrutny, bez ustawicznego zaangażowania kultury, aby go polepszać”. Pozwólcie, że kończąc zacytuję jeszcze jedną maksymę naszego Jubilata: ”Trwam w nostalgii za czasem bezpowrotnym, ale nie utraconym”. Józku! Otrzymujesz dzisiaj najwyższe odznaczenie Stowarzyszenia „Kuźnica”.

Jesteś 47 Osobą w historii „Kuźnicy” w ten sposób wyróżnioną. Dołączyłeś do grona tych ludzi wybitnych – uczonych, twórców, polityków, wśród nich Twoich Przyjaciół: Władysława Markiewicza, Andrzeja Wajdy, Jerzego Treli, Kazimierza Dejmka, Lucjana Motyki, Hieronima Kubiaka, Mieczysława Rakowskiego i Aleksandra Krawczuka. Jesteś 4. ministrem kultury, który otrzymuje to wyróżnienie przyznawane od 1976 roku.

Gratuluję!

Józef Klasa.

Józef Tejchma Tekst przemówienia – Kowadlo 14 lipca 2013 roku