Co czytać pod choinką – nowy numer (3-4/2014) Zdania w Empikach

Kilka zdań dalej akceptując „urynkowienie wydawnictw” pisze Hausner, że nie może być mowy o sensownym ich „urynkowieniu” jeśli nie zaczniemy rozmawiać o „rozwoju kompetencji językowej”, bo przecież podstaw czytelnictwa nie rozwija rynek „one kształtują się w zupełnie innej logice” – powiada profesor. Jaka to logika? To logika dość przewrotna, bo czymże innym była nasza polska „solidarnościowa rewolucja” jak nie zwycięstwem ducha (socjalizmu) nad kiepską materią (socjalizmu realnego)? Że zwycięstwo było pyrrusowe to już inna sprawa. Tak czy inaczej, w pewnym sensie, było to zwycięstwo kultury (różnych, wydawanych w wielotysięcznych, nieosiągalnych dziś, nakładach np. przez krakowskie Wydawnictwo Literackie pod kierownictwem obecnego prezesa Kuźnicy Andrzeja Kurza – Marquezów, Różewiczów czy Kawalców) nad nadzorcami i, zbyt często niekompetentnymi organizatorami „świata” po obu stronach kurtyny o mniej lub bardziej żelaznym charakterze. Dlaczego do dziś nakłady książek nie mogą dosięgnąć ułamka nakładów pozycji drukowanych w PRL, i to takich pozycji, które uważane są dziś za wyraziście krytyczne wobec ówczesnego systemu? Dlaczego właśnie w PRL Polska święciła światowe triumfy swej szkoły filmowej, a ogromna widownia oglądała oceniane dziś jako „zdecydowanie antysocjalistyczne” filmy Barei? Czy można zrozumieć takie zjawiska jeśli kulturę i jej poszczególne przejawy traktuje się jako „emanację systemu” a nie jako zjawisko antropologiczno-społeczne wynikające z daleko głębszych, niż polityczne, przemian dokonujących się w łonie danego narodu?

Na tego typu pytania próbowała odpowiedzieć zorganizowana przez Kuźnicę konferencja poświęcona Kulturze Polski Ludowej. W sympozjum, odbywającym się jako doroczne wydarzenie na ogólnopolską skalę, głos zabierali m.in. Andrzej Mencwel („Jak mówić sensownie o kulturze Polski Ludowej”), Marian Stępień („Meandry polityki kulturalnej”), Andrzej Kurz („Władza i twórcy”) i Mieczysław Wojtczak („Główne nurty kina polskiego – 1956-1981”) i ich wystąpienia znajdujemy w obecnym numerze „Zdania”. Dwa inne głosy – Jana Pieszczachowicza i Edwarda Chudzińskiego znajdą się w kolejnym numerze pisma. Dużo do myślenia w tych sprawach dają omówione przez Mariana Dziwisza („Dylematy edukacji”) trzy raporty na temat treści dotyczących demokracji, wolności, tolerancji, czy sprawiedliwości, zawartych w programach (i co gorsza w praktyce) edukacji narodowej. Raporty przygotowane zostały przez „Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej”, fundację „Polistrefa” i „Stowarzyszenie na Rzecz Osób LGBT” w ramach programu „Demokracja w działaniu” Fundacji im. Stefana Batorego. Obraz to, delikatnie mówiąc, ponury, a przecież ponoć to właśnie w czasach PRL dominowały wszechogarniające doktrynerstwo i konformizm… Wypada więc zapytać: co u licha? Jakże wygląda ten, mający się rozwijać społeczny postęp?

I tu z pomocą przychodzi nam filozofia w jej różnorakich aspektach – mamy więc esej prof. Andrzeja Walickiego wygłoszony przy okazji promocji jego książki pt. „Spotkania z Isaiahem Berlinem – dzieje intelektualnej przyjaźni”, czy Jana Dobieszewskiego przypomnienie zmarłego przed kilkoma laty, profesora filozofii, współredaktora Zdania, Włodzimierza Rydzewskiego. Tu znów nie pozwala o sobie zapomnieć duch dziejów.
promocjazdania_34_2014Oto i pierwszy i drugi tekst w znacznej mierze dotykają, bo dotykać muszą, problemów rosyjskich, dziś kluczowej kwestii filozofii politycznej. Berlin – profesor Oksfordu, intelektualnie bliski myśleniu rosyjskich inteligentów epoki przedrewolucyjnej, rozważając kwestie współczesnego neoliberalizmu czy politycznych zawirowań wstrząsających wschodem, zadawał sobie często pytanie „co powiedziałby o tym Aleksander Hercen?” – Rydzewski (toutes les proportions gardees) też myślał podobnymi, kategoriami odległymi o lata świetlne od rusofobii czy bezrefleksyjnego putinofilstwa. Teksty to ważne, bo dotykają, tak bolesnej i aktualnej problematyki rosyjsko-ukrańskiego sporu.

Sporo wiedzy na ten temat przynosi artykuł Filipa Ratkowskiego o ważnym etapie rozwoju ukraińskiego ruchu narodowego jakim był okres od Rewolucji Lutowej do ukształtowania się Rosji Radzieckiej, bo nasza, polska znajomość kwestii ukraińskiej, w ogromniej mierze, skażona została pamięcią „Rzezi Wołyńskiej” . Tu, wręcz niezastąpionym, komentarzem staje się przegląd rosyjskich, współczesnych mitów dokonany przez Jacka Wojciechowskiego („Postimperium”). Jest w jego tekście i noblista Borys Pasternak i wielu innych, z gruntu uczciwych Rosjan, którzy potrafią pisać jak to w 1795 roku rosyjskie wojska rabowały księgozbiory Załuskich, jak wyglądało „upartyjnienie” ich własnych, rosyjskich bibliotek, jak wielkoruski nacjonalizm zrodził „mit osaczenia”…

Bo, jak to zwykle bywa, tak i w tym numerze „Zdania” kolejne pozycje zazębiają się tworząc pewną intelektualną całość – frapującą, aktualną i prawdziwą, jak aktualne i prawdziwe są wyznania Mariana Turskiego – laureata kuźniczańskiego „Kowadła” i bohatera, jak zwykle otwierającej numer, rozmowy „Trzech na jednego” prowadzonej pod dowództwem redaktora naczelnego pisma, Edwarda Chudzińskiego. Turski – fenomen polskiego dziennikarstwa, jest od lat 56 (!) członkiem tej samej redakcji – „Polityki”. Jego życiorys, od litewskich dziś Druskiennik, przez Łódź i łódzkie getto, obóz koncentracyjny, i działalność w PPR i PZPR, to kawał polskiej historii i kawał historii Polaków-Żydów. O jego najważniejszym wyborze – wyborze Ojczyzny, zdecydowała nadzieja na prawdziwie socjalistyczną Polskę. Dziś, po wielu historycznych zakrętach i On i podobni mu ludzie, wraz z powstaniem warszawskiego Muzeum Żydów Polskich, odzyskują wreszcie swoje miejsce w historii. I właśnie Marian Turski stał u źródeł pomysłu stworzenia tego muzeum i jemu, jako wiceprzewodniczącemu Żydowskiego Instytutu Historycznego i przewodniczącemu Rady Muzeum, należy przypisać lwią część sukcesu tego projektu.

Ponadto, w numerze „Zdania”, czytelnicy znajdą inne, ważne teksty.

Generała Wojciecha Jaruzelskiego redakcja żegna nie tylko stosownym nekrologiem ale i krytycznym, (nie w sensie „krytyki” ale „krytyczności”) tekstem Jerzego Hausnera, tym ciekawszym, że pochodzącym z 1990 roku., prof. Marian Stępień przedstawia kolejne fragmenty swojego „Dziennika” z lat 1982-1989, jest, jak zwykle frapujący, „List z Wójtowic” Krzysztofa Komornickiego, tym razem poświęcony (wielowyznaniowym) pielgrzymkom do Compostelli o nader zróżnicowanych efektach, jest felieton Gobana-Klasa o Mcluhanowskiej utopii „globalnej wioski”, utopii, która staje się dystopią i jest też oczywiście niezastąpiony SCEPTYK, tym razem piszący o „czarnej dziurze PRL”…

spistresci_Zdanie_34_2014